Jaki słodki szczeniaczek! (ojejejej)

Tytuł mówi już wszystko, ale naszła mnie nocna refleksja ,żeby troszkę ponarzekać.

Jak już wszyscy wiecie mam w domu szczeniaka, aktualnie ma 16 tygodni i zajmujemy sie głównie motywacją i skupianiem na mnie uwagi.
Niestety wyjście w miejsce gdzie jest więcej ludzi to jakaś tragedia- ludzie są nieznośni w swoich zaczepkach i naprawdę nie potrafią strawić mojej odmowy.
Ale do rzeczy , chodzi o to ,że w naszym społeczeństwie panuje jakieś przekonanie ,że szczeniaczka to trzeba zawołać i pogłaskać, pocmokać, zwrócić na siebie jego uwagę.
Nie problem, kiedy na moją prośbę "proszę go nie wołać/ nie głaskać" ludzie przepraszają i odchodzą- najgorzej jest ,kiedy ludzie się o to oburzają.
Trafiła nam się jakiś czas temu taka sytuacja (jechałam z młodym na szczepienie do centrum, siedział mi na kolanach bo nie chodził po ziemi jeszcze zbytnio)
Podchodzi do nas kobieta, na oko około 30tki. Widzę ją ,że się do nas zbliża, przekierowuję wtedy uwagę młodego na siebie. Wtem kobieta przyatakowała nas, od razu wyciągnęła dłoń do młodego- niewiele myśląc zabrałam jego mordkę jedną ręką i odepchnęłam dłoń kobiety drugą.
Iiii się zaczęło....mówię od razu kobiecinie ,że przepraszam ,ale nie chcę ,żeby głaskały go obce osoby, a kobieta jak nie zaczęła na mnie krzyczeć (serio? kto tak robi do obcego człowieka na ulicy?) "Co pani! przecież to szczeniak to musi akceptować obcych ludzi! musi się uczyć! a pani sprawia ,ze on będzie upośledzony!" ... i tak dalej i tak dalej. Zdenerwowana jest większość ludzi, których uprzejmie proszę o niegłaskanie i niewołanie mojego psa.
I tu powstaje pytanie? Dlaczego? Dlaczego posiadając szczeniaka nie może to być MÓJ pies tylko musi być własnością publiczną stworzoną do głaskania i gadania "rozkosznie" do niego?
Nie zabraniam mu całkowicie kontaktu z ludźmi- ale kiedy przechodzę ulicą w centrum, zaczepia nas 100 przechodniów w trakcie jednego przejścia z lecznicy na przystanek. Pierwszych 3 jeszcze zniosę, ale reszty mam już dosyć, to naprawdę nie jest przyjemne , kiedy na każdym kroku ktoś woła Twojego psa- a on jak każdy szczeniak chce tam pobiec.
I spacer zamiast trwać 10 minut trwa 30.
I co z tego wynika? Wiadomo ,że przekupuję go smakołykami w takim momencie, że uczę go, że to ja jestem najważniejsza. Ale ludzie dają się zaczepiać szczeniakowi (w końcu sami to prowokują).
Tylko jak wytłumaczyć temu samemu psu rok później, że (nawet Ci sami) ludzie- teraz już nie chcą z nim kontaktu? Bo jest za duży, bo przestał być rozkoszny i już nie mają ochoty go głaskać. Wtedy zaczyna się gadanie "proszę psa zabrać", "dlaczego pies nie ma kagańca?" , "pani pies mnie zaczepia" ... Ja będę pracować nad tym ,żeby tego nie robił- ale o ile byłoby to łatwiejsze gdyby ludzie
zaakceptowali moją chęć wychowania psa. I przestali na mnie krzyczeć tylko dlatego ,że mają nieodpartą chęć potarmoszenia szczeniaczka, albo ,że ich rozkapryszone dziecko koniecznie musi szczeniaczka pogłaskać ( i wsadzić mu palec do oka na przykład) .
A już w ogóle dzisiaj widziałam szczyt głupoty ludzkiej. Idę z Nico polami, młody jest na smyczy, za nami idą dwie młode kobiety, Obydwie bardzo natarczywie wołają Nico, cmokają ,gwiżdżą i ruszają się bardzo energicznie ,żeby zwrócić na siebie jego uwagę. W pewnym momencie daję na luz i pozwalam młodemu podejść do dziewczyn (kto wie ile by jeszcze za mną szły?) , Nico podchodzi do nich , a jedna z nich odskakuje z miną wyrażającą takie obrzydzenie, jakby conajmniej wielka larwa do niej podeszła.
Kolejny raz pytam: DLACZEGO? Po co to robiłaś kobieto, skoro nie chciałaś ,żeby do Ciebie podszedł? Czemu uprzykrzasz mi życie - przerywając mi spacer i rozpraszając mojego psa?
Ludzie- jeśli widzicie kogoś ze szczeniakiem- dajcie mu/jej spokój, zwłaszcza jeśli próbuje go czegoś nauczyć.Dzięki temu ten sam pies w przyszłości będzie o wiele bardziej znośny w przestrzeni publicznej i nie zaczepi Cię na ulicy.  Kiedy ktoś mówi "proszę nie głaskać mojego psa" - znaczy to tyle ile słyszycie. To nie podlega dyskusji, pies należy do swojego właściciela , nie do Was, nie jest własnością publiczną.Pies to nie zabawka. Jeśli jednak brakuje Ci kontaktu z futrzakami i masz nieodpartą chęć kontaktu z nimi-  zostań Wolontariuszem w schronisku, więcej pomożesz i dodatkowo oszczędzisz nerwów przypadkowym Psiarzom w mieście.

Gratisowo aktualne foty młodego :) jedno jak siedzi przy nodze, a drugie na kocyku z Tatusiem :)
no i selfie ze zmęczonym maluszkiem po zmroku :)
Aaa tak ogólnie z aktualności- łapię co raz lepszy kontakt z młodym, naprawdę mnie to cieszy.
Na 3 godziny na polach (a wołałam go dość często ,zeby go nagrodzic za powroty i skupianie na mnie uwagi) - większość podczas zabawy z innymi psami- tylko 4 razy musiałam po niego iść .
Jest psem , z którym jak na razie- po prostu dobrze się żyje.
Mam nadzieję, że mój zapał do pracy nie minie- a postępy dają największą motywację :)




4 komentarze :

  1. Doskonale wiem o czym mówisz. Moje dziewczyny są starsze, a wciąż zaczepiane...

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonale wiem o czym mówisz. Moje dziewczyny są starsze, a wciąż zaczepiane...

    OdpowiedzUsuń
  3. O!to masz problem!im bardziej uroczy szczeniak,tym więcej chętnych do głaskania,cmoniania i podziwiania.z moją springer spanielka nie byłam w stanie przejść kawałek ulicą.Teraz ma już 5 lat i to ona zaczepia ludzi tak jak ją zaczepiali-człowiek to ktoś kto głaszcze i tuli,tylko nie każdy człowiek to lubi i czasami jest problem.Trzymajcie sie!Nam sie nie udało,ulegliśmy presji otoczenia,czasami widze tego jakiś pozytyw(ludzie psu sie dobrze kojarzą) ale niestety masz bardzo cenne i słuszne obserwacje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie sytuacje strasznie mnie denerwują.Nieraz sie juz pokłóciłam z ludźmi którzy bez pytania wyciągają reke do mojego psa.Izaya nie lubi obcych i dostaje furii jak ktos chce go dotknąć.Potem tylko słyszę,ze jaki to on agresywny i powinien miec kaganiec !! Po pierwsze ludzie powinni sie pytać czy moga pogłaskać a nie na chama wyciągać reke bo nie wiadomo jaki jest pies.

    OdpowiedzUsuń